2010-02-08
Oskarżył o kradzież, kopał, groził zwolnieniem z pracy, ale po wszystkim przeprosił. Takie przygody mieli policjanci z 44-latkiem z Puław.
Wszystko zaczęło się w okolicach Żyrzyna, kiedy mundurowi zauważyli jadącego środkiem drogi citroena berlingo. Jego kierowca zmuszał inne auta do usuwania się na pobocze nie zareagował też na jadący za nim na sygnale radiowóz. Drogówka goniła go aż do Puław gdzie kierujący stracił panowanie nad samochodem i wjechał w zaspę. Kierowca nie zamierzał się jednak poddać i zaczął szarpać się z policjantami a jednego zdołał nawet kopnąć. Odmówił dmuchnięcia w alkomat, więc trafił na analizę krwi do szpitala. Tam żalił się, że został pobity, oskarżył policjantów o kradzież pieniędzy a dodatkowo grożąc znajomościami stwierdził, że wyleje ich z pracy. Uspokoił się dopiero gdy trafił na komendę i przeprosił funkcjonariuszy za swoje zachowanie. Nie zmienia to faktu, że za to co zdołał wcześniej zrobić grozi mu 3 lata więzienia. MST