Jeżeli Górnik ?ęczna będzie tak jak dziś walczył o przynajmniej ósme miejsce na koniec tego sezonu ekstraklasy, znajdzie się w nieciekawej sytuacji, ... sytuacji, która grozi szybkim spadkiem do II ligi. W pierwszym meczu na własnym stadionie przegrali 1:3 z GKS Bełchatów.
Po smutnych dla klubu wydarzeniach z tego tygodnia, a dokładnie aresztowaniu jednego z działaczy Górnika, Ryszarda M. (oskarżonego o branie łapówek i „ustawianie” ligowych meczów) kibice liczyli na dobre piłkarskie spotkanie. Zapowiadały to przynajmniej pierwsze minuty meczu. Już w 6. minucie Walerij Sokolenko zagrał długą piłkę do Andrzeja Kubicy, który znalazł się sam przed Piotrem Lechem. Bramkarz gości wyczuł jednak intencje napastnika Górnika. Niedługo po tym Rafał Grodzicki stracił piłkę przed polem karnym, sytuację tę wykorzystał Borce Manevski. Jego zagranie nie było jednak zbyt dokładne i piłka poszybowała nad poprzeczką.
Pierwszego gola tego spotkania kibice oglądali już w 18. minucie gry. Ponownie Grodzicki w niegroźnej sytuacji sfaulował w polu karnym Manevskiego. Sędzia Tomasz Witkowski bez wahania wskazał jedenastkę. Dla Górnika wykorzystał ją debiutujący w tym zespole - Cezary Czpak. Na wyrównującego gola nieliczni fani GKSu, którzy przybyli do ?ęcznej czekali tylko do 36 minuty. Paweł Strąk mocno uderzył z okolicy 35 metra, a piłka po interwencji Tytonia wyszła poza linię końcową. Z rzutu rożnego w pole karne ?ęcznej dośrodkował Tomasz Wróbel wprost na głowę Tomasza Jarzębowskiego. Ten ostatni nie miał problemu z powiększeniem dorobku Bełchatowa.
Od tej chwili inicjatywę przejęli piłkarze z Bełchatowa. Zawodnicy Górnika nie potrafili przeprowadzić żadnej składnej akcji. Zaowocowało to kolejna straconą bramką. W 41. minucie gry piłkę zbyt lekko z pola karnego wybił Toni Golem,. Piłka trafiła pod nogi Grzegorza Fonfary, który nie pilnowany przez nikogo strzałem w okienko pokonał Tytonia. Kolejna strata bramki to 74. minuta gry. Tym razem błąd popełnia Mariusz Pawelec. Piłkarz Górnika poślizgnął się na piłce zamiast podać ją do Tytonia i piłkę do pustej bramki skierował Radosław Matusiak.