Były franciszkanin Roman K., który przebywał razem z eksbetankami w ich zamkniętym klasztorze w Kazimierzu Dolnym ma postawione zarzuty. Puławska prokuratura oskarżyła go o naruszenie miru domowego i znieważenie policjantów podczas eksmisji byłych zakonnic.
Do puławskiego sądu trafił akt zawierający w sumie siedem przestępstw - mówi rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie, Beata Syk-Jankowska. W toku śledztwa trzykrotnie przesłuchany w charakterze podejrzanego Roman K. nie odniósł się do składanych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień (1). Jak tłumaczy Syk-Jankowska, w innej sprawie - którą z kolei prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie, a która bada, czy nie dochodziło do przestępstw na terenie klasztoru - nikt nie ma postawionych żadnych zarzutów. Prokurator kierował w tej sprawie wnioski o międzynarodową pomoc prawną, na razie nic nie wniosły one do postępowania - tłumaczy (2). Puławska prokuratura umorzyła z kolei postępowanie w zakresie naruszenia miru domowego, którego dopuściły się byłe siostry okupujące klasztor. Prokurator wziął pod uwagę to, że do sierpnia 2005 roku eksbetanki mieszkały w domu legalnie oraz, m.in. znikomą materialną szkodę pokrzywdzonego. Na taką ocenę czynu wpłynęło również pismo, które w październiku zostało wysłane przez przełożoną generalną sióstr Zgromadzenia Rodziny Betańskiej. Jak mówi rzeczniczka prokuratury, z pisma wynika, że siostry nie wnoszą o żadne pociągnięcie do odpowiedzialności karnej tych sióstr, które opuściły dom przed eksmisją. MST