Włamali się do „malucha”, ale nic nie ukradli – wręcz przeciwnie coś tam zostawili. Dwóch nastoletnich złodziei jest już w rękach policji. Ich losem zajmie się sąd rodzinny.
Włamanie do fiata 126p właściciel zgłosił w środę. Policjantom powiedział, że z auta nic nie zginęło, wręcz przeciwnie - pokrzywdzony znalazł na siedzeniu auta cudzy telefon komórkowy. Policjanci dzięki temu szybko ustalili tożsamość włamywacza. Wkrótce sprawca został zatrzymany. Jak ustalili funkcjonariusze, to nie jedyne jego włamanie. Wraz z innym kolegą rówieśnikiem, w poniedziałek wieczorem postanowili kraść przedmioty pozostawione w pojazdach. W tym celu przyjechali do Puław podmiejskim autobusem. Po włamaniu do „malucha”, gdzie nic wartościowego nie znaleźli, postanowili włamać się do opla. Jak się okazało, samochód był niezabezpieczony. Z auta wynieśli panel od radia, linkę holowniczą oraz taśmę izolacyjną. Właściciel opla wycenił straty na 300 złotych. Wczoraj nieletnim zostały przedstawione zarzuty włamania oraz kradzieży. Nieletni przyznali się do winy.KCB